Phir Bhi Dil Hai Hindustani
Komedia i dramat w jednym. W sumie bardziej komedia i IMHO szkoda, że tak nie pozostało. Mamy dwie konkurujące gwiazdy reportażu z dwóch konkurujących stacji telewizyjnych popieranych przez konkurujących oponentów politycznych. Początkowo skojarzyło mi się wybitnie z „Miłosnymi wyborami”, w miarę rozwoju akcji już nieco mniej, ale jakaś inspiracja chyba jednak była… Oczywiście wątek miłosno-nienawistny jest jak najbardziej, aczkolwiek się nie narzuca. A poza tym politycy są podli, szefowie stacji pazerni a dziennikarze rządni sławy i chwały za wszelką cenę (Piosenka „I’m the best” wymiata, zwłaszcza w wykonaniu Szaruka). Ale ponieważ nasze gwiazdy są piękne, młode i (w gruncie rzeczy) dość poczciwe, więc dostają szansę zrobienie czegoś Wielkiego, Dobrego i Patriotycznie Poprawnego.

No. Zatem w drugiej części komedii już nieco mniej, dramatu więcej (btw, żona głównej postaci dramatycznej wyjątkowo przygłupio zagrana). A na dokładkę do dramatu mamy deser z podniosłego patriotyzmu (przy którym nawet hamerykańskie zadęcie dostaje zadyszki). I kurcze, nie gra mi to ze sobą. Bo jak dramat, to za flagę i w fanfary, a jak komedia, to podchodząca nieustannie pod (auto)parodię. Za duży dysonans. I jak widok spazmatycznego SRK ma wzruszać, skoro nie wzrusza? („Szaruk się trzęsie – bo nie może wycharchać kłaczka” – cytacik z forum bollywood.pl). Pewnie lokalesi odbiorą sprawę inaczej, nieco poważniej, w końcu to ich flaga, naród, jedność i inne takie. Mnie przede wszystkim bawiło, skoro głupawka zdążyła się wcześniej rozwinąć do solidnych rozmiarów – zirytować nie zdążyło.

Żeby nie było – mimo mojego marudzenia na wątki dramatyczne film i tak jest godzien uwagi, bo warstwa komediowa broni go aż z naddatkiem. Szaruk przechodzi sam siebie i wychodzi mu to rewelacyjnie. Jego partnerka (Juhi Chawla) troszkę zbyt drewniana, ale daje radę. No i Johnny Lever jako gangster-nieudacznik też boski, on się zawsze komediowo sprawdza świetnie.
Bez ekstazy, ale solidne 7/10 pkt w bolly skally.